Długodystansowcy – kampania prezydencka

Ostatnie tygodnie, jeśli nawet nie ostatnie pół roku, to medialne (i nie tylko) forsowanie osoby Pana Prezydenta. Po trzech latach ciągłego przymierzania się do wybranych butów, nagle eksplodowały tematy jak Gruzja, orędzie, wetowanie ustaw, referendum, szczyt unijny, a teraz temat reelekcji prezydenckiej. To jeden z głównych tematów dyskusji poruszanych w mediach. Również jest to główna tematyka, która zdominowała w pewien sposób blogosferę. Obserwuję oczywiste przechylenie się (po przegranych wyborach parlamentarnych) zainteresowania zwolenników i sprzymierzeńców PiS w stronę Lecha Kaczyńskiego, pozostawiając w cieniu jego brata Jarosława. Zresztą sam Prezes przestał nagle błyszczeć na firmamencie. Mniemam, dobrowolnie (zapewne jakaś strategia, bo to niemożliwe). Poza drobnym incydentem związanym z osobą Ludwika Dorna.

Po serii nieudanych prób (zjednanie środowiska inteligenckiego, młodzieży, próba wykorzystania nowych form przekazu, itp.) przeciągania elektoratu i promowania samej partii, przyszedł czas na osobę samego Prezydenta. Mniemam, że zaplecze polityczne PiS (znaczy się sam Prezes, gdyż partia to On) doszedł do wniosku, że nie wyciśnie z narodu już nić więcej, a słupki sondażowe wyżej już nie drgną. Samych entuzjastów partii również już nie przybędzie, a zapewne (co najważniejsze) i nie ubędzie, gdyż to zdyscyplinowany i oddany elektorat, a raczej stałe grono wyznawców. Nie uda się w żaden sposób przemieszać już sceny politycznej, dokonać całkowitej restrukturyzacji przekonań wyborców. Jednym słowem jak dla politycznego działacza, ciągle będącego tym walczącym, to polityczny marazm i ustalone pletaeu wyborcze. Co zresztą da się odczuć, nie będąc nawet pilnym obserwatorem ruchów na arenie politycznych działań.

Postawiono zatem na ostatni bastion, przyczółek, placówkę i zainwestowanie wszystkich sił oraz „znaczących” osób z grona partii, do wypromowania po raz kolejny, osoby Lecha Kaczyńskiego. Po pierwsze – strategia długodystansowa (niczym zawody Iron Man). Po drugie – przewidywalna (po nocy nadchodzi dzień), a po trzecie, co najważniejsze, wykonywana zasadniczo tymi samymi rękoma (BMW – skrót nie wymaga tłumaczenia), a ściślej przez te same osoby. Oczywiście pojawiająca się nowa postać w osobie ministra Piotra Kownackiego, która zapewne miała być ożywieniem i wyrwaniem z apatii osoby Prezydenta, dość szybko wtopiła się w środowisko i przyjęła metodykę stosowaną przez spin doktorów i samą partię w stosunku do politycznych przeciwników.

I zasadniczo nie ma się czemu dziwić. Gdyż dobór kadr i współpracowników oraz wybór metody sprawowania władzy odbywa się wedle wcześniej ustalonych standardów odpowiadających zleceniodawcom. Zmieniać, kształtować, wychowywać można dzieci, które w zetknięciu z szarą rzeczywistością odnoszą się i wyciągają wnioski z przekazanych im rad i wskazówek. Nie da się jednak tego wykonać na dorosłych, tym bardziej w stosunku do tych mieniących się nieomylnymi i nie popełniającymi jakichkolwiek błędów.

Bez dwóch zdań, tak założony scenariusz daje dość przejrzysty obraz na przyszłość. Po pierwsze, całkowitą marginalizację obecnej opozycji, a po dwa stuprocentową (gdyby było inaczej osobiście będę przepraszał) utratę możliwości reelekcji w nadchodzących wyborach prezydenckich. Na jakiekolwiek zmiany nie należy liczyć, bo to w przypadku tej frakcji – niewykonalne.

Pozostaje nam zatem obserwowanie dwuletnich sporów, konfliktów, a w końcowej fazie polityczna śmierć.Chyba, że na horyzoncie pojawi się nowa, trzecia i porywająca wszystkich siła. W co niestety coraz mniej wierzę. To również wydaje się być niestety nieosiągalne.

komentarze

Mireksie

Mówisz o dwuletniej rzeźni.

A wg problem jest w tym, co zrobić TERAZ z tym człowiekiem.

I czy czasem Palikot nie ma racji?

Należy sobie coraz śmielej zastanowić się nad tym.

Wiem, że robi się z niego idiotę, wiem.

Ale…

www.pomocdlarenaty.pl


Mad Dog

Z racji poszanowania głowy państwa odetnę się od tego co mówi Palikot i co sam na ten temat sądzę. Widziałem wystąpienie Prezydenta przed dziennikarzami na szczycie i mam swój prywatny osąd.
Co zaś się tyczy dwuletniej rzezi cóż....pozostaje nam czekać, obserwować i modlić się, aby było jak jest, a nie gorzej. Obawiam się jednak, że najgorsze jednak jescze przed nami.

Pozdrowienia


A zwróciliście

uwagę, jak sprytnie wycisza się ewentualną konkurencje dla Lecha Kaczyńskiego w samym PiS – taki np Z. Ziobro – cisza a może zsyłka do PE. A co do Lecha Kaczyńskiego i kampanii – nie da rady przez dwa lata. Szczyt w Brukseli pokazał, że zupełnie nie radzi sobie ze stresem i bardzo szybko daje sie wyprowadzać z rónowagi, a w takim natężeniu konfliktu szybko się sfrustruje a to da efekty w postaci kolejnych wpadek i kompromitacji. Naród też ma swoją cierpliwość.
pozdr.!


Hm, Palikot

to trochę sam robi z siebie idiotę, nie z niego robią, Mad.

ja wiem, że to u niego kreacja, bo gostek inteligentny i świadomy jest, ale jednak w kreowaniu siebie też umiar należy zachowywać.

A co do prezydenta?

No co ja będę gadał, zawsze następny może być gorszy, he,he:)


grzesiu

ale ci sie na żarty zebrało…. :) nie mam chyba takiej wyobraźni…żeby mogło byc gorzej:)


grześ

Napisałem w komentarzu do Mad Dog’a najgorsze przed nami. Skoro PiS postawiło (moim zdaniem) wszystkie siły na Prezydenta odstawiając siebie na boczny tor, czeka nas naprawdę niezły pokaz w rzeczywistym roku wyborczym. Dziadek z Wehrmachtu to był pikuś. Mówię to obserwując co widzę i jaki styl uprawia opozycyjna strona. Chyba, że usłyszymy że…NAS WYKOŃCZĄ. To też możliwe. Mnie wykonczyli soba już 3 lata temu.

Pozdrawiam


AnnPol,

może, może, zresztą mimo wszystko prezydentów wybitnych to my nie mieliśmy w III RP, więc Kaczyński aż tak bardzo nie odstaje.

Nie tak dawno Docent gdzies brutalnie ich wszystkich podsumował, ale coś w tym jest.

pzdr


Każdy ma takiego prezydenta na jakiego zasłużył

tecumseh

może, może, zresztą mimo wszystko prezydentów wybitnych to my nie mieliśmy w III RP, więc Kaczyński aż tak bardzo nie odstaje.

grzesiu przecie oni z nas, z ludu. A jak to mówią jaki pan taki kram czy na odwrót:)


No ale z ludu powinni wyrastać:)

znaczy trochę jednak ponad przeciętną być.
O apropos tego, to czyż Kaczyński nie jest pierwszym wykształconym prezydentem?
Znaczy nawet doktorat i habilitację ma.
Więc jakis plus to w porównaniu do Wałęsy po szkole zawodowej i Kwaśniewskiego, kłamiącego w sprawie swojego wykształcenia:)

A w ogóle już musze ten tekst napisać o tym, za co można panów K. lubic i cenić, by was tu wkurzyć i i tę jednomyślność cmentarną zepsuć
:)

No.


Z tym wykształceniem

to znalazłeś tzw. plus dodatni:)


Subskrybuj zawartość