<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;Pan Y opowiada anegdotę o argumentach i wódce&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;Pan Y opowiada anegdotę o argumentach i wódce&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>To ja się jeszcxse Panu przyznam,</title>
 <link>http://tekstowisko.com/yayco/51408.html#comment-515402</link>
 <description>&lt;p&gt;że czasami brakuje mi sołtysa kierdzołka, choć z Ofierskiego najbardziej lubię zdanie&amp;#8221;&lt;br /&gt;
&amp;#8220;Ukończył Uniwersytet Boloński (od pewnego czesu skrótu nie używa)&amp;#8221;.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sun, 23 Dec 2007 10:15:55 +0000</pubDate>
 <dc:creator>yayco</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 515402 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Ja zawsze oddzielałem dzieło od twórcy...</title>
 <link>http://tekstowisko.com/yayco/51408.html#comment-515280</link>
 <description>&lt;p&gt;...dlatego potrafię czytać stare historyjki Urbana, pisane jeszcze pod innym mianem. Czytywałem też córkom &amp;#8220;Porwanie w Tuturlistanie&amp;#8221;, choć autora cała Polska wyklinała. Cyganeria Megana była wspaniałą kreacją!&lt;br /&gt;
:)&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sat, 22 Dec 2007 18:54:23 +0000</pubDate>
 <dc:creator>chamopole</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 515280 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Panie Joteszu,</title>
 <link>http://tekstowisko.com/yayco/51408.html#comment-515274</link>
 <description>&lt;p&gt;ta Pana historia przednia jest. I silnie wrocławska. &lt;br /&gt;
Nota bene, ja myślałem, że Megana już tylko ja pamiętam, i trochę się nawet wstydziłem,  że go tak lubię, bo to prywatnie zdaje się nieciekawa postać była.&lt;br /&gt;
Ale to nieistotne, proszę sobie wyobrazić, że zanim pozostałem przy usenetowym yaycu, zastanawiałem się nad przyjęciem szlachetnego miana Barona Sołowiejczyka…&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sat, 22 Dec 2007 18:49:31 +0000</pubDate>
 <dc:creator>yayco</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 515274 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Jak ja uwielbiam takie klimaty...</title>
 <link>http://tekstowisko.com/yayco/51408.html#comment-515254</link>
 <description>&lt;p&gt;...bo przypomina się mi Megan, czyli Anatol Potemkowski i jego niezapomniani bohaterowie tacy jak choćby poeta Koszon&amp;#8230;&lt;br /&gt;
:)&lt;br /&gt;
ps. dodam więc i ja (ten czasownik trochę mnie zatrzymał, bo skojarzył się mi z blądynom, której w mediach nadmiar&amp;#8230;) anegdotę, usłyszaną przed laty od kolegi, mieszkającego w akademiku. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Uczyli się kiedyś do egzaminu z wojska i obiecali całą załogą pokoju, że przeuczą  noc całą solidarnie. Jednak jeden złamas złamał umowę społeczną i odburknąwszy &amp;#8220;mam to w dupie&amp;#8221; poszedł spać. Pozostali kuli dalej bzdury smalone, ni po wała nikomu niepotrzebne, ale żądane na studium wojskowym. Gdy już noc sczezła i słonko poranne po czwartej ozłociło Wrocław, wypatrując z góry Piastów pozostałości, napełnieni militaryzmem i nienawiścią zakuwacze wpadli na pomysł szatański.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ubrali się w mundury przydziałowe, przestawili wszystkie zegary na przed siódmą, i narobiwszy rabanu, że już późno i nie zdążą, pobiegli do stołówki. Tak naprawdę, zaraz za drzwiami, krokiem cichym ukryli się w klopie. Po paru chwilach usłyszeli trzaśnięcie drzwi i łomot buciorów tupiących w dół. Wtedy wrócili do pokoju, przestawili zegarki na właściwą godzinę, rozebrali się i położyli do łóżek.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Złamas tymczasem opieprzył portierkę zdumioną zarzutami o nieotwartej bramie akademika, pocwałował do sąsiedniego budynku, w którym na parterze była stołówka i zatrzymał się pod zamkniętymi drzwiami, okrążył budynek, by połomotać w bramę główną i opieprzony skutecznie przez drugą portierkę powrócił do swego pokoju, by zwyzywać żartownisiów. Gdy jednak zobaczył załogę pogrążoną w głębokim śnie i zegary wskazujące ciągle czwartą z kwadransami to zwątpił, zwalił się na pryczę i zaczął szlochać, przekonany o niespodziewanym postradaniu zmysłów!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dowcipnisie najwyższym wysiłkiem powstrzymali się od histerycznego śmiechu i póżniej byli szczerze zaniepokojeni zwierzeniami nieszczęśnika, radząc mu szybką wizytę u lekarza albo nawet serię konsultacji, z psychiatryczną na czele. Jeśli historyjka nie była prawdziwa, to przynajmniej znakomicie wymyślona.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sat, 22 Dec 2007 18:17:08 +0000</pubDate>
 <dc:creator>chamopole</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 515254 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Anegdota</title>
 <link>http://tekstowisko.com/yayco/51408.html#comment-515180</link>
 <description>&lt;p&gt;...że tak się wyrażę, jak najbardziej na czasie. Kto ma ślipia niechaj czyta. Kto zas może, niech zrozumie i zapamięta słowa Yayca.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jacek Jarecki&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sat, 22 Dec 2007 12:49:13 +0000</pubDate>
 <dc:creator>jarecki</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 515180 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
