<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;&amp;amp;quot;Angielskie&amp;amp;quot; prawo&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;&quot;Angielskie&quot; prawo&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>jotesz</title>
 <link>http://tekstowisko.com/brakszysz/52354.html#comment-526434</link>
 <description>&lt;p&gt;Mój wpis nie dotyczył samego wyroku. Raczej chciałem się zastanowić nad &amp;#8220;waga &amp;#8220; różnych czynników mających wpływ na podejmowanie decyzji i to w odniesieniu do uwarunkowań różniących nasze społeczeństwa. [W S24 wręcz padło stwierdzenie, że należy rozpatrywać społeczeństwo jedynie jako zbiór (zatomizowanych) jednostek. To zupełnie odrębna kwestia. Na osobne wpisy i dyskusję].&lt;br /&gt;
Ja zakładam, że członkowie ławy rozpatrzyli sprawe najbardziej obiektywnie, uczciwie i wnikliwie jak tylko mogli. &lt;br /&gt;
Pozostaje kwestia sposobu rozstrzygania wątpliwości. Czy robili to li tylko wg litery prawa, czy też i zgodnie z duchem prawa? Czyli mając na uwadze nie tylko interes jednostki, czy też również społeczności (społeczeństwa, narodu)?&lt;br /&gt;
W naszej mentalności istnieje, wytworzona przez zabory, cecha przeciwstawiania się prawu. (Relacji odwrotnej poświęcony był wpis  &amp;#8211; Polska nierządem stoi&amp;#8230;). &lt;br /&gt;
Tymczasem w Anglii jest szacunek dla prawa; przeciwstawianie się mu np. poprzez nieprzestrzeganie ciszy nocnej, czy nawet publiczne a nadmierne okazywanie uczuć, jest traktowane nagannie.  &lt;br /&gt;
Dlatego w Anglii rozpatrywana jest nie tylko kwestia udowodnienia winy, ale także stosunku do prawa.  Można twierdzić, że te elementy wpływają na &amp;#8220;odstraszającą funkcję&amp;#8221; prawa.&lt;br /&gt;
Sądzę, że tego elementu w naszym prawodawstwie brakuje (lub jest go za mało).&lt;br /&gt;
I tylko na to chciałem zwrócić uwagę swoim wpisem.&lt;br /&gt;
Pozdrawiam&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Tue, 29 Jan 2008 09:33:35 +0000</pubDate>
 <dc:creator>brakszysz</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 526434 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Trudne ćwiczenie...</title>
 <link>http://tekstowisko.com/brakszysz/52354.html#comment-526403</link>
 <description>&lt;p&gt;...ale spróbujmy sobie wyobrazić, że nasz rodak jest winny. Czy wtedy też bronilibyśmy go wewnętrznie przed angielskim wymiarem sprawiedliwości? &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do nas docierają tylko relacje naszych dziennikarzy, rodziny oskarżonego (już skazanego&amp;#8230;) i jego prawnika. Trudno nam uwierzyć w bezstronność ławy przysięgłych. Czy nie osądzamy ich przez pryzmat samych siebie? A jeśli ci ławnicy jak najbardziej obiektywnie i wnikliwie rozpatrywali i osądzili ten przypadek?&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Tue, 29 Jan 2008 08:34:38 +0000</pubDate>
 <dc:creator>chamopole</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 526403 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>wenhrin</title>
 <link>http://tekstowisko.com/brakszysz/52354.html#comment-526365</link>
 <description>&lt;p&gt;Pisałem w S24. Powtórzę. Mam wątpliwości, ale ważne jest rozważenie hierarchii ważności: czy ważniejsze są indywidualne prawa jednostki, która nawet bywa wyalienowana ze społeczności (społeczeństwa), czy też zasad i relacji na jakich opiera się dana społeczność (społeczeństwo).&lt;br /&gt;
To trudne ustawienie relacji.&lt;br /&gt;
Jestem skłony tu skłonny przyznać większe prawa społeczeństwu. &lt;br /&gt;
W porównaniu z tym, co mamy w Polsce raczej prawo angielskie jest bardziej odpowiednie. A pomylki zdarzają się chyba równie często przy sędziach zawodowych, jak i ławie przysięgłych.&lt;br /&gt;
Pozdrawiam&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 28 Jan 2008 23:46:12 +0000</pubDate>
 <dc:creator>brakszysz</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 526365 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>KJWojtas</title>
 <link>http://tekstowisko.com/brakszysz/52354.html#comment-526360</link>
 <description>&lt;p&gt;Zaniepokoiło mnie w Pana wpisie następujące stwierdzenie:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;#8220;Jest jakieś prawdopodobieństwo, że osądzony jest niewinny lub, że brak dostatecznych dowodów winy. Ale sędziowie rozpatrują to również w tym kontekście, że stateczny obywatel nie powinien znajdować się w miejscu i porze przestępstwa. Sam fakt obecności w tym rejonie w niewyjaśnionych okolicznościach jest już niestosowny.&amp;#8221;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Proszę przeczytać &amp;#8211; &amp;#8220;jest jakieś prawdopodobieństwo, że osądzony jest niewinny lub że brak dostatecznych dowodów winy&amp;#8221;. Zatem dopuszcza Pan możliwość, że oskarżony jest niewinny. Następnie konstatuje Pan: &amp;#8220;Sam fakt obecności w tym rejonie w niewyjaśnionych okolicznościach jest już niestosowny.&amp;#8221; Ale czy niestosowność obecności nawet w niewyjaśnionych okolicznościach przesądza o winie? Proszę wziąć pod uwagę, ze w tym przypadku mamy do czynienia ze skazaniem na dożywocie (podwójne, o ile się nie mylę?).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sam fakt obecności nawet w niewyjaśnionych okolicznościach w pobliżu miejsca przestępstwa nie może być wyznacznikiem winy. Wówczas osoby mieszkające w dużych miastach miałyby poważny problem, bowiem często mogłyby się znajdować w pobliżu miejsc, w których dokonano poważnych przestępstw.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozdrawiam serdecznie&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 28 Jan 2008 23:07:23 +0000</pubDate>
 <dc:creator>wenhrin</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 526360 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
