<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;Państwo i rynek&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;Państwo i rynek&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Panie Adamie!</title>
 <link>http://tekstowisko.com/amaksymowicz/54442.html#comment-554756</link>
 <description>&lt;p&gt;Wie Pan jak cenię Pana teksty mówiące o historii Śląska. Tyle, że trudno podejrzewać Pana, że relacjonując nawet czyjeś poglądy z &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;XIV&lt;/span&gt; w. prezentuje Pan swoje stanowisko. Natomiast gdy pisze Pan tekst w którym ja nie jestem w stanie odróżnić poglądów Pańskich od poglądów zaproszonego profesora, to rodzą się problemy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co do wiedzy ekonomicznej, to podam przykład chyba najsłynniejszego prawa ekonomicznego i przedstawię wyjaśnienie gdzie tkwi błąd w podejściu uczonych ekonomistów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest takie prawo, przypisywane Mikołajowi Kopernikowi, mówiące, że „Pieniądz dobry jest wypierany z rynku przez pieniądz słaby.” Jak wynika z treści jest to prawo dotyczące pieniądza, czyż nie? Tak samo, w tej samej konwencji, pisze się o trendach giełdowych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Natomiast pieniądz nie zachowuje się. Zachowują się ludzie. Prawdziwy mechanizm opisywany przez owo prawo to preferencja ludzi do gromadzenia zasobów w lepszym pieniądzu i regulowanie bieżących należności w gorszym pieniądzu. Pieniądz niczego nie czyni. Czynią to ludzie. Tak samo dzieje się na giełdzie. Kursy rosną czy spadają nie ze względu na jakieś cechy wykresów tych kursów, tylko ze względu na decyzje podjęte przez graczy giełdowych. A ekonomiści nie interesują się socjologią, która jest najwłaściwszym narzędziem do robienia analiz ekonomicznych. To tyle uwag na temat dziedziny, na której nie powinienem się znać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A tytuł naukowy świadczy o umiejętności robienia kariery, a nie byciu wybitnym naukowcem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozdrawiam&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Tue, 06 May 2008 21:08:53 +0000</pubDate>
 <dc:creator>jjmaciejowski</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 554756 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>To nie jest błąd</title>
 <link>http://tekstowisko.com/amaksymowicz/54442.html#comment-554728</link>
 <description>&lt;p&gt;Proszę o zwrócenie uwagi, na to że ja relacjonuję spotkanie ze znanym ekonomistą i działaczem gospodarczym, a zarazem naukowcem. To, że je opisuję nie znaczy wcale, ze podzielam opinie. Już wielokrotnie wyjasniałem, opisując nadejscie burzy z gradobiciem nad Wrocławiem, a oskarzono mnie, że przez ten opis podzielam jej dzieło zniszczenia, spowodowałem te zniszczenia, bo gdyby nie było tego opisu, chmura by napewno nie przyszła&amp;#8230;.. Jest to logiczne, ale i zrozumiałe, dlatego boję się cokowielwiek opisywać. Miałem napisac o katastrofie klimatycznej w Birmie, ale jesli moge być przez to oskarzony o zamordowanie 22 tysięcy ludzi, to wziąłem na wstrzymanie. Za wytknięte mi błędy stylistyczne, które moim zdaniem mają drugorzędne znaczenie w tekście gospodarczym, serdecznie dziękuję i na przyszłość obiecuję większą dyscypline słowa pisanego. Swoje zdanie o roli państwa w gospodarce napisałem w komentarzu powyżej. Niestety, nie mogę odpowiedzieć na postawione zarzuty i kwestie, gdyż również trzeba dużego samozaparcia aby odczytać tekst komentarza, który został pionowo   przepołowiony (brak drugiej połowy tekstu), jednakże większość kwestii jakoś odczytałem i domyśliłem się. Odnośnie błędów i wypaczeń merytorycznych to oczywiście profesor znanej warszawskiej uczelni (bodajże najlepszej w kraju) może nie znać się na swoim zawodzie, swojej dziedzinie badań itp. Ciekawe za co dostał profesurę? Dziesiątki opublikowanych książek, setki artykułów w prestiżowych czasopismach ( o trochę wyższej randze niż &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;TXT&lt;/span&gt;), wykłady na zagranicznych uczelniach. To wszystko oczywiście nic. Rozumiem, że każdy Czytelnik może publicznie w czambuł potępić poglądy i dorobek każdego naukowca. Może &amp;#8211; oczywiście, że może &amp;#8211; wszak jest wolność i kazdy ma prawo do korzystania z jej przywilejów. Po tym komentarzu żałuję, że zamieściłem ten tekst w &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;TXT&lt;/span&gt;. W ogóle wydaje mi się, że trzeba trochę więcjej wstrzemięźliwości, powściagliwości i odpoczynku od publikacji w &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;TXT&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;
Pozdrawiam serdecznie&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Tue, 06 May 2008 19:02:04 +0000</pubDate>
 <dc:creator>amaksymowicz</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 554728 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Panie Adamie!</title>
 <link>http://tekstowisko.com/amaksymowicz/54442.html#comment-554704</link>
 <description>&lt;p&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt;&lt;em&gt;amaksymowicz&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;	Coraz bardziej dająca o sobie znać &lt;b&gt;globalna ekonomia światowa&lt;/b&gt; dla szarego obywatela naszego państwa, poprzez swoje skomplikowane i ilościowo nieogarnięte powiązania staje się niezrozumiała, a jednocześnie wszechogarniająca.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Przecież ekonomia światowa, to ekonomia globalna. Co zatem znaczy globalna ekonomia światowa?&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Wydaje się wręcz, że panuje w niej całkowity chaos, który jednak przy pomocy tzw. „niewidzialnej ręki rynku” regulowany jest i przynosi zyski ludziom aktywnym, odważnym i przedsiębiorczym.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Gdzie w świecie istnieje wolny rynek? W czasach kolonialnych wolny rynek istniał w Hong-Kongu. Jak jest teraz, nie wiem, ale w Europie i Ameryce Północnej wolnego rynku nie ma.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Dużo tu jednak mitów, półprawd i półkłamstw, typowej propagandy, dezinformacji i &lt;b&gt;skrzętnie skrywanych tajemnic o zasadach ekonomicznych&lt;/b&gt;, gospodarczych oraz finansowych naszej gospodarki.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nikt nie skrywa wiedzy ekonomicznej, bo jej nie ma. Wystarczy udać się na jakikolwiek kurs dla maklerów i posłuchać co mówią „specjaliści”. To jest bełkot nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Jest to chleb powszedni, jaki codziennie podają nam media, politycy, dobrze opłacani eksperci, którzy bez przerwy usiłują przekonać nas do korzystnych dla siebie rozwiązań gospodarczych.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A dlaczego ktokolwiek ma przekonywać kogokolwiek do rozwiązań niekorzystnych dla niego? Przecież ci ludzie nie są idiotami. A jeśli współobywatele okazują się głupcami to ich problem.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Tyle tylko, że w wyniku wdrażania ich w życie sytuacja, jakby się nie poprawiała, a można odnieść wrażenie, że jest wręcz przeciwnie.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt; Każdy ma takie wrażenia, na jakie go stać.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Chcąc choć trochę dostrzec sens i ład w krajowej gospodarce Duszpasterstwo Ludzi Pracy’90 w Legnicy zaprosiło pod koniec kwietnia br. profesora Uniwersytetu Warszawskiego – Jerzego Żyżyńskiego do wygłoszenia prelekcji pt. „Gospodarka a polityka”.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Intencja słuszna, tylko czy tytuł profesorski gwarantuje mądrość? Bo ja jestem w takich wypadkach ostrożny.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Siwy włos&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Siwe włosy są wynikiem zmian w organizmie, ale nie mają związku z mądrością&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;	Rozpoczynając prelekcję profesor postawił kilka kwestii i pytań, na które usiłują odpowiedzieć ekonomiści i politycy. Na ile państwo może ingerować w gospodarkę, a na ile ma ją kształtować rynek?&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wiadomo, że państwo w gospodarce tylko bruździ. Odpowiedź jest tak oczywista, że pytanie należy traktować jako retoryczne.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Czy rynek ma być całkiem wolny i niczym nieograniczony?&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Albo jest rynek, albo go nie ma. Rynek częściowo wolny to konstrukcja bezsensowna. Jeśli ceny ustala urzędnik lub możliwość wykonywania zawodu zależy od uzyskania koncesji, to nie ma mowy o rynku.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Jak zauważają ekonomiści większość społeczeństw, narodów, ludów i obywateli nie zna się na ekonomii.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jak zauważa Jerzy Maciejowski, ekonomiści nie mają pojęcia o ekonomii, więc dlaczego nie ekonomiści mają mieć o niej pojęcie.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Jej zrozumienie zdaniem profesora wiąże się z &lt;b&gt;proporcją posiadanych siwych włosów na głowie&lt;/b&gt;.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Co to jest?&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Jest to całkiem inna dziedzina wiedzy, niż np. nauki ścisłe, gdzie uczeni w młodym wieku, jak np. Albert Einstein mając dwadzieścia kilka lat ogłosił artykuły naukowe z zakresu fizyki, za które otrzymał później Nagrodę Nobla. &lt;b&gt;W naukach ekonomicznych&lt;/b&gt; największe niebezpieczeństwo ukrywa się w prostych logicznych konstrukcjach.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Co ma wiek Alberta Einsteina, gdy ogłaszał idee swoje i swojej pierwszej żony do specyfiki ekonomii? Poza tym nie istnieją jedne nauki ekonomiczne. Zupełnie inny charakter ma rachunkowość (księgowość), a zupełnie inny charakter mają dziedziny wiedzy zajmujące się rynkiem, pieniądzem itp.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Na pytanie ile państwa w gospodarce, odpowiedzi są różne. Np. ks. Feliks Szram w książce „Liberalizm jest grzechem” napisanej jeszcze w 1886 roku, a opublikowanej w &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;USA&lt;/span&gt; w 1993 r. i w Polsce w 1995 roku, pisze, że liberalizm, to doktryna, która ma zastąpić wiarę, również te wiarę w Objawienie. Doktryna ta uważa, że człowiek jest najmądrzejszy i sam potrafi wszystko zinterpretować. Twierdzi, że indywidualizm jest najważniejszy. Natomiast autor tej książki zauważa, że również w ekonomii są zasady wyższe, których dostarcza religia katolicka. Czy istnieją zatem normy wyższe? Czy istnieją wyższe zasady, cele i kryteria? Czy mechanizm rynkowy wymyślony przez człowieka może być idealny?&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Publikacja ks. Feliksa Szrama świadczy o tym, że papier przyjmie wszystko, nawet największą głupotę. Zastanawiające jest, czemu „słuszna” krytyka liberalizmu nie ukazała się w czasach gdy Stany Zjednoczone Ameryki Północnej były liberalne, tylko teraz, gdy są mocno socjalistyczne?&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Niedoskonałość&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;To raczej normalny stan rzeczy. Doskonały jest tylko Bóg.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;	Rynek ze swojej natury obarczony jest wieloma niedoskonałościami. Należą do nich te dziedziny, gdzie zakłócona jest zasada konkurencyjności.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Albo rynek ma niedoskonałości, albo niedoskonałości są tam, gdzie rynku nie ma. Nie można upierać się, że kłopoty tam gdzie nie ma konkurencji świadczą o słabości rynku. To jest błąd logiczny.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Rynek daje prawo wyboru. Tymczasem, tak się składa, że w wielu wypadkach nie mamy możliwości wyboru.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W tych dziedzinach nie ma rynku tylko lokalny monopol.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Np. służba zdrowia. Wzywamy karetkę pogotowia ratunkowego. Nie mamy wyboru, albo przyjedzie tylko ta, która jest albo nie przyjedzie żadna. Idę do dentysty w awaryjnej sprawie bólu zęba podczas wakacji. Jest akurat tylko jeden stomatolog czynny w tej miejscowości, reszta na wakacjach. Jaki mam wybór? Muszę iść do tego jednego, a może nawet i jego zabraknąć. Są to sytuacje bez wyboru, a więc rynek jest niesprawny. Brak w nim konkurencji.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zawsze może Pan nie iść do dentysty. W sytuacji limitowania możliwości wykonywania zawodu z przyczyn administracyjnych, jak w przypadku lekarzy, nie ma mowy o rynku. Poza tym, zawsze można poszukać kowala, gdy mowa o bolącym zębie.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Istnieje bariera uniemożliwiająca wejście i wyjście z rynku. Wejście na rynek na ogół blokują korporacje zawodowe.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wejście do uprzywilejowanej grupy, a nie na rynek&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt;Typowym przykładem jest prawo, gdzie minister Ziobro usiłował bezskutecznie odblokować dostęp młodym prawnikom do zawodu adwokata, prokuratora i sędziego.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zgoda.&lt;br /&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt; &lt;/div&gt;
&lt;p&gt; Podobnie wyjście z rynku utrudniają ogromne koszta reklamy, które jeśli raz się poniosło, stanowią stratę przy wyjściu z rynku.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A propos czego te koszty? Kto dobrowolnie usuwa się z rynku? Z ryku się wypada, gdy nie wytrzymuje się konkurencji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie mam dość samozaparcia aby wskazać wszystkie błędy w Pańskim tekście. Powiem tylko, że rozkradanie nazwane prywatyzacją nie jest argumentem przeciwko własności prywatnej. Urzędnik reprezentujący państwo prawie zawsze jest mniej zaangażowany w dobro powierzonego majątku niż właściciel. Proszę zanleźć błąd w tym zdaniu, wtedy będzie sens dyskutować o przewagach własności państwowej nad prywatną.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozdrawiam&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Tue, 06 May 2008 17:21:00 +0000</pubDate>
 <dc:creator>jjmaciejowski</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 554704 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Państwo właścicielem</title>
 <link>http://tekstowisko.com/amaksymowicz/54442.html#comment-554598</link>
 <description>&lt;p&gt;Tu nie chodzi chyba o to, że tylko panstwo ma byc właścicielem. Wydaje mi się, ze w wypowiedzi profesora chodzi o to, jakim jest właścicielem, a no takim, który ma to wszystko głęboko gdzieś, mówiąc językiem dyplomatycznym. W tym przypadku państwo jest destruktorem własnych obywateli, zasłaniając się prawami rynku, koniecznością prywatyzacji itp. Oczywiście, że wszystko można sprzedac i tez jakoś życ. Proszę zwrócić uwagę na problem prywatyzacji. Np. Czy warto mieć własne mieszkanie (jako odpowiednik państwa), czy je sprzedac i wynajmowac to samo mieszkanie u nowego właściciela na warunkach przez niego podyktowanych. Zmierzamy do tego drugiego rozwiazania. Wydaje się ono łatwiejsze, bo płącę i o nic nie muszę się martwić. Tymczasem nowy własciel się bagaci, a ja biednieję. Moim zdaniem w wywodzie tym nie chodzi tylko o własność państwową, która sparwuje się obecnie na ogół ponizej wszelkiej krytyki, lecz chodzi własnie o jej jakość, która powinna dbac o obywateli, a nie traktować ich jak zbedne śmiecie, które trzeba jak najszybciej wyrzucić na śmietnik lub oddać komuś w zarząd pozbywając się kłopotów własnościowych. Krótko mówiąc chodzi o to, ze państwo nie może traktować swoich obywateli, jako ich kolejny właściciel, którego zadaniem jest wycisnąc z nich jak najwięcej pieniędzy i dac im w zamian jak najmniej usług, które bedą na najnizszym mozliwym poziomie cywilizacyjnym. Tak własnie wyglada służba zdrowia itp, itd.&lt;br /&gt;
Pozdrawiam&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Tue, 06 May 2008 08:20:09 +0000</pubDate>
 <dc:creator>amaksymowicz</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 554598 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Można sobie teoretyzować</title>
 <link>http://tekstowisko.com/amaksymowicz/54442.html#comment-554592</link>
 <description>&lt;p&gt;Ale fakty są takie: szkolnictwo jest państwowe, służba zdrowia jest państwowa, państwo wciąż jest ogromnym właścicielem. I co, dobrze jest?&lt;br /&gt;
Wiem, jestem korwinistą&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;sup&gt;dawniej KriSzu&lt;/sup&gt;&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Tue, 06 May 2008 05:44:15 +0000</pubDate>
 <dc:creator>KriSzu</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 554592 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Najlepiej każdemu przydzielić urzędnika</title>
 <link>http://tekstowisko.com/amaksymowicz/54442.html#comment-554577</link>
 <description>&lt;p&gt;Niech za niego decyduje. Do tego poprowadzą propozycje &amp;#8220;siwych włosów&amp;#8221;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;sup&gt;dawniej KriSzu&lt;/sup&gt;&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 05 May 2008 21:12:56 +0000</pubDate>
 <dc:creator>KriSzu</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 554577 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Strzał w dziesiatkę</title>
 <link>http://tekstowisko.com/amaksymowicz/54442.html#comment-554512</link>
 <description>&lt;p&gt;Nie przeczę faktom. Ja tylko piszę co mówia inni. To co mówi warszawski profesror to też fakt. Zgadzam się, że na bilbordach w prasie i w TV &amp;#8220;Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej&amp;#8221;. To jest tak jak mawiał satyryk PRL:  &amp;#8220;Jak wiecie stopa najszybciej podnosi się w gazecie&amp;#8221;. Skąd u Igły tyle wyostrzonego zmysłu obserwacji? Skąd ta doskonała znajomość socjotechniki politycznej? Gratuluje wpisu. Podzielam opinię. Byc może, ze żadne profesory nic tu nie zmienią, ale wiedzieć warto.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 05 May 2008 18:52:34 +0000</pubDate>
 <dc:creator>amaksymowicz</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 554512 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Panie Podróżny</title>
 <link>http://tekstowisko.com/amaksymowicz/54442.html#comment-554504</link>
 <description>&lt;p&gt;Pan przeczysz faktom.&lt;br /&gt;
Tak, jak i różne profesory.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prawdę pokazuje reklama &lt;i&gt;która dźwignią handlu jest&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;
Jak mawiali Fenicjanie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wedle niej &lt;i&gt;reklamy&lt;/i&gt; społeczeństwo składa się z entuzjastycznych, lekko przygłupich, dobrze zarabiających trzydziestolatków, niemowląt gustujących w pampersach oraz kilku starszych, dziwnie młodo wyglądających ludzi zażywających Geriawit Farmakon lub Burlecitin &lt;i&gt;albo jak to się tam pisze&lt;/i&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I żadne wykłady wyciągniętych z kapelusza profesorów tego nie zmienią.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 05 May 2008 18:13:45 +0000</pubDate>
 <dc:creator>igla</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 554504 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
