<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;Psucie edukacji&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;Psucie edukacji&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Hm,</title>
 <link>http://tekstowisko.com/ziggi/55303.html#comment-642625</link>
 <description>&lt;p&gt;przeczytałem dopiero teraz i tekst i dyskusję:)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ogólnie mam wrażenie, że pan, autor artykułu w &amp;#8220;Wyborczej&amp;#8221; przesadził.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Znaczy celem edukacji ma być szczęście?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak dla mnie oryginalna, acz zupełnie nietrafna teza, mówię to jako pasjonat uczenia się a i nauczania:)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czasem edukacja raczej bolesną świadomość daje, zresztą kto wie, co to szczęście.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciekawa jest też jego teza, że wiedza nie jest ceniona we wspólczesnym świecie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I naukowiec to mówi?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziwaczny pogląd i szkodliwy, moim skromnym zdaniem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A w dyskusji między tobą a Sajonarą to zauważam racje obu stron.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W ogóle nie ma takiego podziału albo wiedza albo myślenie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;jedno nie wyklucza drugiego, bez odpowiedniej merytrycznej bazy znaczy przygotowania szkoła nie ma racji bytu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Inna sprawa, że czasem człek choć wie, że nie będzie się tym zajmował, musi się uczyć zbędnych teoretycznych rzeczy, których i tak za kilka dni nie będzie pamiętał.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale mimo wszystko reformowanie na siłę szkoły w kierunku &amp;#8220;kuźni myślicieli&amp;#8221;, którzy mają gadać, myśleć i umieć szukać informacji tylko, spowoduje chyba wypuszczanie li tylko ignorantów ze szkoły.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozdrówka.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Fri, 25 Dec 2009 22:11:01 +0000</pubDate>
 <dc:creator>tecumseh</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 642625 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>@Sajonara</title>
 <link>http://tekstowisko.com/ziggi/55303.html#comment-566774</link>
 <description>&lt;p&gt;Współczuję tego spętania poprawnością... Ohyda!&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Thu, 03 Jul 2008 06:56:14 +0000</pubDate>
 <dc:creator>Ziggi</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 566774 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>powolutku</title>
 <link>http://tekstowisko.com/ziggi/55303.html#comment-566742</link>
 <description>&lt;p&gt;&lt;em&gt;systemu edukacji, w którym zamiast nauki próbuje zagnieździć się szeroko rozumiany system “pogaduszek”, nie opartych na znajomości tematu i nie wykraczających poza wiedzę potoczną. W szystko podobno dlategoi, że podobno erudycyjna wiedza już nie w cenie (czyżby???), że to wszystko za trudne dla dzisiejszego ucznia (a kiedyś za trudne nie było!), że potrzebna teraz bardziej rozwijać komunikację niż wiedzę przedmiotową, tak jakby samo gadanie o niczym było coś warte.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Błędna diagnoza. Zmiany zmierzają ku temu aby uczeń potrafił analizować, korzystać z informacji, umieć je znaleźć i odpowiednio &amp;#8220;obrobić&amp;#8221; Dlatego odchodzi się od prymitywnego modelu &amp;#8220;zakuć, zdać i zapomnieć&amp;#8221; który wymagał erudycyjnej wiedzy. Chodzi tez o zmianę metod. Zamiast wykładu więcej metod aktywizujących. Problem w tym, że w dużej mierze te rozwiązania są pisane na wodzie. Każdy niby wie, ze tak trzeba, ale raz nie ma ku temu zbytnich warunków (przepełnione klasy, braki w zapleczu) dwa sami nauczyciele nie są do tego przygotowani (wykształcenie, ale wina bardziej w uczelniach niż w samych nauczycielach).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Nie wiem natomiast jak Pan mógł wywnioskować z tez autora, że zależy mu na jeszcze większej specjalizacji, skoro on sam narzeka własnie na upychanie zbyt wielu elementów wiedzy specjalistycznej w programach szkolnych?&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Problem jest w tym, że młodzieniec o zacięciu informatycznym musi opanować cumulusy, budowę serca krokodyla, poznać twórczość Goethego i wymienić reformy Sejmu Niemego.&lt;br /&gt;
on powinien miec wiedzę ogólną, że coś takiego jest oraz nabyć umiejętność wyszukania niezbędnych mu informacji. Zapamiętanie tych wszystkich informacji nie wzbogaci jego umiejętności w pasji, którą chce rozwijać&lt;/p&gt;
&lt;p&gt; &lt;em&gt;Zdaje się, że nie rozumie Pan po prostu idei szkoły powszechnej, która &amp;#8230;nade wszystko – kształtować podstawy niezbędnej spójności społecznej poprzez wprasowanie uczniów w jednolitą matrycę (formację) cywilizacyjno-kulturową. Temu zadaniu przeciętny ojciec zazwyczaj nie podoła, no chyba że jest niebagatelnym erudytą.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sprzeciwiam się tej matrycy, bo traktuję jednostkę jako indywidualność. Taki model szkoły powszechnej ta indywidualność zabija i sprowadza do szaraka. Wygodne dla totalnej władzy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Prosżę Pana, nie jest rolą szkoły ogólnej przysposobienie zawodowe. Od tego są szkoły zawodowe. Na rozwijanie umięjętności spawacza na poziomie uniwersyteckim jeszcze jakoś na szczęście nikt nie wpadł. Jeśli wydaje się Panu, że szkoła ogólna ma zapewniać tzw. profilowanie we wszystkich możliwych kierunkach, to się dziwię, bo nie tędy droga do dobrej edukacji.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zgoda. Niechże jednak ta szkoła ogólna zakończy się na poziomie podstawowym. potem rodzice wraz z dzieckiem niech kreują dalszy rozwój dziecka. Tymczasem mnożą się szkoły ogólne po, które wypluwają młodych ludzi znających się na wszystkim i na niczym z naciskiem na to ostatnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Umiejętności logicznego myślenia w świecie abstrakcyjnych idei nie rozwiną gry i prezentacje multimedialne, lecz żmudne czytanie książek, gdzie nieraz po wielokroć trzeba wracać do co trudniejszych momentów.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oryginalna teza. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;I nie oznacza to, że programy trzeba napakować po brzegi wiedzą szczegółową i przeglądem najnowszych odkryć, lecz wręcz przeciwnie – należy z żelazną konsekwencją dać dzieciakom dobre podstawy na temat kilku zaledwie przedmiotów, gdyż nie o wielki bagaż wiedzy chodzi, lecz o zrozumienie i akceptację metody naukowej.&lt;/em&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To jednak wnioski mamy podobne. Dawno temu pisałem, ze mozna zaczerpnać z wzorów amerykańskich, gdzie są przedmioty obowiązkowe (np język polski z elementami historii, matematyka i język obcy) oraz szeroka paleta przedmiotów do wyboru przez ucznia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Szkoła ogólna musi przestać starać się uczniów uszczęśliwiać. Ma zapewniać możliwość uczenia się na dobrym poziomie. Jeśli ktoś temu nie może sprostać – może kontynuować naukę (szczegółową) w szkole zawodowej. Nie każdy musi być studentem.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zapewniam, że nauczyciele też tego chcą, ale w tej chwili sa spętani polityczną poprawnością narzuconą przez władzę i media.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 02 Jul 2008 19:44:23 +0000</pubDate>
 <dc:creator>sajonara</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 566742 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>@Sajonara</title>
 <link>http://tekstowisko.com/ziggi/55303.html#comment-566720</link>
 <description>&lt;p&gt;Mój komentarz do artykułu Mazura z zaznaczonymi przez Pana passusami wynika z mojego rozumienia i wiedzy o konsekwencjach rozluźnienia systemu edukacji, w którym zamiast nauki próbuje zagnieździć się szeroko rozumiany system &amp;#8220;pogaduszek&amp;#8221;, nie opartych na znajomości tematu i nie wykraczających poza wiedzę potoczną. W szystko podobno dlategoi, że podobno erudycyjna wiedza już nie w cenie (czyżby???), że to wszystko za trudne dla dzisiejszego ucznia (a kiedyś za trudne nie było!), że potrzebna teraz bardziej rozwijać komunikację niż wiedzę przedmiotową, tak jakby samo gadanie o niczym było coś warte.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie wiem natomiast jak Pan mógł wywnioskować z tez autora, że zależy mu na jeszcze większej specjalizacji, skoro on sam narzeka własnie na upychanie zbyt wielu elementów wiedzy specjalistycznej w programach szkolnych?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozwolę sobie też zauważyć, że wspomniany przez pana ojciec w Rakszawie wcale nie musi być mądry, nie mówiąc nawet, że mądrzejszy od urzędnika w Warszawie. Zdaje się, że nie rozumie Pan po prostu idei szkoły powszechnej, która nie polega na tym, że każdy uczy się tego, co jego rodzic uważa za tego warte, lecz właśnie na nauce uzgodnionego konsensu wiedzy i umiejętności, które mają zagwarantować możliwość podjęcia pracy lub dalszej edukacji, lecz nade wszystko &amp;#8211; kształtować podstawy niezbędnej spójności społecznej poprzez wprasowanie uczniów w jednolitą matrycę (formację) cywilizacyjno-kulturową. Temu zadaniu przeciętny ojciec zazwyczaj nie podoła, no chyba że jest niebagatelnym erudytą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Taki model szkolnictwa funkcjonował z powodzeniem przez blisko 1200 lat jako tzw. Trivium i Quadrivium i spełniał dość dobrze swoją rolę aż w Oświeceniu został rozszerzony o naukę o języku narodowym a później zestaw nauk przyrodniczych zwanych powszechnie Naukami o Ziemi, obejmującymi elementy geografii, geologii i nauk inżynierskich oraz astronomii. Później dodano elementy chemii i biologii, co zaczęło już czynić szkołę powszechną dość niestrawną. Wszystkie dodatkowe przedmioty to już zupełna współczesność.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prosżę Pana, nie jest rolą szkoły ogólnej przysposobienie zawodowe. Od tego są szkoły zawodowe. Na rozwijanie umięjętności spawacza na poziomie uniwersyteckim jeszcze jakoś na szczęście nikt nie wpadł. Jeśli wydaje się Panu, że szkoła ogólna ma zapewniać tzw. profilowanie we wszystkich możliwych kierunkach, to się dziwię, bo nie tędy droga do dobrej edukacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obniżaniu poziomu szkół na skutek presji lewackiego myślenia o powszechnej szczęśliwości próbują zresztą przeciwdziałać sami rodzice, którzy posyłają swoje dzieci do tych &amp;#8220;lepszych&amp;#8221; szkół, gdzie jeszcze się czegoś uczy a nie tylko prowadzi z dziećmi pogaduszki. Oczywiście, tę zdrową reakcję natychmiast zauważyli lewacy i piętnują ją jako segregację. Tymczasem rodzice wiedzą swoje &amp;#8211; dobre wykształcenie odbiera się tam, gdzie nauka przychodzi z mozołem, bo nauka wcale nie jest taka znowu łatwa. Umiejętności logicznego myślenia w świecie abstrakcyjnych idei nie rozwiną gry i prezentacje multimedialne, lecz żmudne czytanie książek, gdzie nieraz po wielokroć trzeba wracać do co trudniejszych momentów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I nie oznacza to, że programy trzeba napakować po brzegi wiedzą szczegółową i przeglądem najnowszych odkryć, lecz wręcz przeciwnie &amp;#8211; należy z żelazną konsekwencją dać dzieciakom dobre podstawy na temat kilku zaledwie przedmiotów, gdyż nie o wielki bagaż wiedzy chodzi, lecz o zrozumienie i akceptację metody naukowej. W zakresie wiedzy przedmiotowej powinno się kontynuować myśl Kasjodora, gdyż wiedza o źródłach naszej kultury jest kluczowa dla zrozumienia wspólczesności a i przyjemność obcowania z kulturą nowoczesną jest zupełnie inna, kiedy potrafi się odczytać jej dyskurs z dorobkiem klasyków.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szkoła ogólna musi przestać starać się uczniów uszczęśliwiać. Ma zapewniać możliwość uczenia się na dobrym poziomie. Jeśli ktoś temu nie może sprostać &amp;#8211; może kontynuować naukę (szczegółową) w szkole zawodowej. Nie każdy musi być studentem.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 02 Jul 2008 18:54:56 +0000</pubDate>
 <dc:creator>Ziggi</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 566720 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Zbudować słomiana kukłę...</title>
 <link>http://tekstowisko.com/ziggi/55303.html#comment-566675</link>
 <description>&lt;p&gt;... a potem ją obić. Ulubione zadanie wyrazistych komentatorów. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Proszę pokazać w którym miejscu kopany Mazur wskazuje:&lt;br /&gt;
&lt;em&gt;edukacja zostaje sprowadzona do bezideowej roli terapeutycznej, gdzie celem samym w sobie jest dobre samopoczucie ucznia,(...) Jest to właściwie nie szkoła, lecz wieczne przedszkole. Nie ma w nim ważnych przedmiotów i nie ma też ważnych ocen. Wszystko jest umowne i do niczego nie prowadzące.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Będę wdzięczny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem ja zrozumiałem to jako głos do większej specjalizacji i do przenoszenia ciężaru odpowiedzialności za wykształcenie na rodzica i ucznia. Dlaczego urzędnik w Warszawie ma być mądrzejszy od ojca w Rakszawie w kwestii wychowania i wykształcenia własnej pociechy??&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szkoła winna zapewnić minimum wykształcenia ogólnego. W tym minimum niech indoktrynuje i buduje posłusznego obywatela RP. O reszcie niech decydują rodzice. Skoro płacą to im sie to należy. Wcale nie jest powiedziane, że ma to być równoznaczne z przyznawaniem matury w momencie zapisu do przedszkola.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 02 Jul 2008 13:12:46 +0000</pubDate>
 <dc:creator>sajonara</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 566675 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
