<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;Myślenie nie boli&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;Myślenie nie boli&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>No właśnie, Panie Stary,</title>
 <link>http://tekstowisko.com/sylnorma/56464.html#comment-583106</link>
 <description>&lt;p&gt;może Pan Wojciech nam coś napisze, jak to w Chinach wygląga? W końcu jest tam naszym przedstawicielem:-))&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ukłony&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Fri, 26 Sep 2008 08:43:24 +0000</pubDate>
 <dc:creator>germania</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 583106 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Lorenzo</title>
 <link>http://tekstowisko.com/sylnorma/56464.html#comment-583105</link>
 <description>&lt;p&gt;I tu jest sedno. Biurokracja. Czyli głębokie przekonanie, że normalny człowiek bez wskazówek od urzędu zginie w nowoczesnym świecie jak dziecię we mgle po pijanemu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I za tym idzie cały szereg uregulowań. Im bardziej na wschód, tym bardziej szczegółowych. Kapuściński, opisując Moskwę podkreślał biurka, tłoczące sie w lokalach dawnych, przedrewolucyjnych sklepów. Pozakrywanych papierami, poobsiadanych przez namaszczonych czynowników którzy regulowali, regulowali, regulowali. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Aż strach pomyśleć, jak to w Chinach wygląda. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale my, to ostatecznie Zachód.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozdrawiam serdecznie.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Fri, 26 Sep 2008 08:38:40 +0000</pubDate>
 <dc:creator>Sylnorma</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 583105 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Z tymi znakami drogowymi, Szanowny Panie Stary,</title>
 <link>http://tekstowisko.com/sylnorma/56464.html#comment-583092</link>
 <description>&lt;p&gt;to moim zdaniem jest tak: oto istniej cos takiego, jak zasada ograniczonego zaufania, o ktorej zapominamy widzą te setki znaków. Bo wydaje nam się, że jak wszystko jest formalnie uregulowane to i praktycznie także, czyli że wszyscy będą tych przepisów przestrzegać. Pomijając fakt, że nie wszystko da sie przecież nakazami/zakazami uregulować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy znaki znikają większośc (a może każdy kierowca?) zaczyna się zastanawiać, co mu może grozic ze strony innych uczestników ruchu. I zaczyna bardziej uważać, jeździć wolniej etc. No i trochę dobrej woli i uprzejmości potrzeba.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W Krakowie wyłączono światła na dwóch głównych skrzyżowaniach. I co sie okazało: ruch stał się płynniejszy, wypadków niemal żadnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mam jednak świadomość, że takie wydarzenia ze znakami jak w Toruniu czy ze światłami &amp;#8211; jak w Krakowie &amp;#8211; pewnie nie mogą rzutować na inne zagadnienia, o których Pan wspomniał. Np. prostotę przepisów i ich zmniejszenie, bo na to sie po prostu biurokracja nie zgodzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nb. komisja Szejnfelda zdecydowała się, mimo oporu biurokracji i ponad 6oo zastrzeżeń (o czym niedawno pisałem w wieściach z frontu), skierować projekt usprawnienia przepisów o działalności gospodarczej pod obrady rządu. To już jest sukces.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozdrawiam serdecznie&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Fri, 26 Sep 2008 07:37:26 +0000</pubDate>
 <dc:creator>germania</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 583092 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
