<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;Teatr pisania.DZIENNIK 2001-2005 (43)&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;Teatr pisania.DZIENNIK 2001-2005 (43)&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>E tam, jaka kompromitacja</title>
 <link>http://tekstowisko.com/bianka/57260.html#comment-593481</link>
 <description>&lt;p&gt;&amp;#8220;Może od pewnego tańca w deszczu, który wykonałam kiedyś z Danielem (jako jedyna para na parkiecie-boisku, mamy zdjęcie upamiętniające). My tańczyliśmy a kilkuletnia Marysia stała z boku i strasznie się za nas wstydziła.(wszyscy rozsądni rodzice schowali się pod wiatę) Tymczasem gdy&lt;br /&gt;
Skończyliśmy, nudnawo-sztywny piknik firmowy nabrał rumieńców, tak jak dzieci, których rodzice nie przejmując się już deszczem rozpoczęli rywalizację i zabawy z dzieciakami w licznych grach i konkursach.&amp;#8221;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To się nazywa spontaniczność, naturalność, odwaga robienia fajnych rzeczy, nawet jak komuś wydają się głupie a nie żadna kompromitacja.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W sumie takie chwile , taki luz pomagają w życiu czesto, trza umieć się cieszyc życiem.&lt;br /&gt;
No.&lt;br /&gt;
Ale tych Golców to ci nie wybaczam, nie trawię ich, w żadnej piosence w sumie:)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale już znikam i się nie czepiam.&lt;br /&gt;
W sumie chyba nadrobię w końcu dziś czytanie niektórych ostatnich częsi twojego dziennika, zresztą pewnie po komentarzach będzie widać, acz nie wiem, czy mi się uda:)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;pzdr&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sat, 15 Nov 2008 20:46:01 +0000</pubDate>
 <dc:creator>tecumseh</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 593481 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
