<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;FFWW: Frost / Nixon&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;FFWW: Frost / Nixon&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Bananie </title>
 <link>http://tekstowisko.com/banan/58751.html#comment-614524</link>
 <description>&lt;p&gt;No właśnie nie widziałem, zobaczę choćby dla porównania&amp;#8230; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co do Kennedyego. W Zatokę Świn to go w zasadzie wmanewrowano, dla mnie natomiast będzie ostatnim prezydentem, który podjął próbę wyrwania Amerykanów z korkociagu długu związanego z emisją dolara tylko przez &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;FED&lt;/span&gt;...  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Możliwe, że to właśnie dlatego zginął...&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 04 Mar 2009 14:55:52 +0000</pubDate>
 <dc:creator>hgrisza</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 614524 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>@Griszeq</title>
 <link>http://tekstowisko.com/banan/58751.html#comment-614517</link>
 <description>&lt;p&gt;&amp;#8220;Ujawnienie nieograniczonej pychy z jednoczesnym złamaniem się i przyznaniem do krętactw i tuszowania, do zwykłych kłamst, było koktajlem publicznej śmierci.&amp;#8221; &amp;#8211; właśnie z jakiegoś powodu w przypadku Nixona &amp;#8211; tak. I chyba głównie szło o tę pychę, bo choćby Reagan i Clinton wykręcili się z mataczenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;#8220;Ale – z wysokiego konia boleśnie się spada. Nixon odczuł to szczególnie mocno, choć w jego przypadku – na własne życzenie. &amp;#8220; &amp;#8211; przez ciekawość, widziałeś &amp;#8220;Nixona&amp;#8221; w reżyserii Stone&amp;#8217;a?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;#8220;ale dziwne, że wciąż są tacy, którzy nie odrobili lekcji… &amp;#8220; &amp;#8211; ludzie, którzy nie uczą się na błędach, są skazani na ich powtarzanie :)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;#8220;Dlatego o Kennedym mówi się zasadniczo tylko dobrze, a o Nixonie juz chyba zawsze, bedzie mówiło sie tylko źle. &amp;#8220; &amp;#8211; co jest dla mnie dziwne o tyle, że Nixon był dużo lepszym prezydentem, a &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;JFK&lt;/span&gt; to nieudacznik który zginął w dobrym momencie, zanim zdążył się skompromitować na amen.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 04 Mar 2009 13:43:07 +0000</pubDate>
 <dc:creator>Banan</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 614517 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Bananie</title>
 <link>http://tekstowisko.com/banan/58751.html#comment-614515</link>
 <description>&lt;p&gt;O tym, ze to telewizyjne zbliżenie twarzy Nixona po &amp;#8220;przyznaniu się do winy&amp;#8221;, było największym sukcesem Frosta, mowili jego współpracownicy. Scena, jak jeden z nich leci nago wykąpać się w oceanie. I zbliżenie na twarz przegranego Nixona. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jego początkowa przewaga nad Frostem denerwowała współpracowników Frosta&amp;#8230; Przywołana rozmowa techników, którzy stwierdzają, że głosowaliby na Nixona, po tym jak zdominował Frosta i wyjaśnił w monologach po 20 minut co i jak, dlaczego&amp;#8230; To byl okres triumfu&amp;#8230; I katastrofy dla Frosta. &lt;br /&gt;
Natomiast stwierdzenie, że jako prezydenty mógł łamać prawo, bowiem łamanie prawa przez Prezydenta nie jest w jego ocenie nielegalne, to postawienie się ponad prawem , oderwanie od narodu, było w sumie gwoździem do jego politycznej trumny. Mam wrażenie, że Amerykanie nie lubią przegranych&amp;#8230; Ujawnienie nieograniczonej pychy z jednoczesnym złamaniem się i przyznaniem do krętactw i tuszowania, do zwykłych kłamst, było koktajlem publicznej śmierci.     &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Faktem jest, że łatwiek jest się nam przypierdzielić do 5% rzeczy które były porażką, niż do 80% które okazały sie sukcesem. Ale &amp;#8211; z wysokiego konia boleśnie się spada.  Nixon odczuł to szczególnie mocno, choć w jego przypadku &amp;#8211; na własne życzenie. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie porównuje Kaczyńskiego do Nixona &amp;#8211; po prostu piszę o sile mediów, w tym telewizji. Oczywiście, to odkrywanie Ameryki na nowo, ale dziwne, że wciąż są tacy, którzy nie odrobili lekcji&amp;#8230; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Amerykanie kochają didaskalia. W dodatku podział na czarne / białe jest dość naturalny. Dlatego o Kennedym mówi się zasadniczo tylko dobrze, a o Nixonie juz chyba zawsze, bedzie mówiło sie tylko źle. &lt;br /&gt;
A prawda? Kogo qrwa ochodzi prawda ;-)&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 04 Mar 2009 13:24:03 +0000</pubDate>
 <dc:creator>hgrisza</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 614515 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>@Griszeq</title>
 <link>http://tekstowisko.com/banan/58751.html#comment-614513</link>
 <description>&lt;p&gt;&amp;#8220;To kamera wykończyła Nixona – także w tej konfrontacji.&amp;#8221; &amp;#8211; nie łączyłbym tego. W debacie z &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;JFK&lt;/span&gt; po prostu się spocił i to go dobiło. Natomiast czy wywiad z Frostem go zniszczył... Paradoksalnie, myślę że nie &amp;#8211; zauważ, że od tamtej pory jego oceny jednak rosną jako prezydenta. Tak jakby ludziom wisiało czy kazał podsłuchiwać Demokratów, ale rozwścieczyły ich kłamstwa. A on się pokajał publicznie. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dygresja osobista: u nas się patrzy na RN w dużej części przez pryzmat Watergate, a ja pamiętam jak mój Tata streszczał mi po powrocie ze Stanów rozmowy z paroma znajomymi Amerykanami. I zasadniczo taki Joe z Minnesoty pamięta głównie trzy rzeczy:&lt;br /&gt;
Nixon dokończył reformy w dziedzinie praw czarnych, nieźle sobie poradził z recesją i (najważniejsze) wyciągnął Amerykanów z Wietnamu. A przepychanki w Waszyngtonie? Kogo to obchodzi po 30 latach? Chyba tylko pomyleńców w typie Clooneya czy Moore&amp;#8217;a&amp;#8230;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;#8220;O tym jak kończy sie walka z mediami, przekonał się zreszta choćby Kaczyński.&amp;#8221; &amp;#8211; nie zgadzam się z tym porównaniem. Raz, Kaczyński to jednak nie ten kaliber. Dwa, Nixon to bardzo dobrze wiedział (że nie ma co walczyć) i nawet nie próbował za bardzo, co nie rzutuje na fakt że lewactwo ze Wschodniego Wybrzeża i tak miało wściekliznę mózgu na jego punkcie. Jeśli chodzi o komunikację, ten facet &amp;#8211; jak to mówią &amp;#8211; &amp;#8220;was dealt a losing hand&amp;#8221;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;#8220;Komentarz Platta też był świetny po tym podaniu ręki…&amp;#8221; &amp;#8211; pełna zgoda.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 04 Mar 2009 12:57:02 +0000</pubDate>
 <dc:creator>Banan</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 614513 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Bananie</title>
 <link>http://tekstowisko.com/banan/58751.html#comment-614512</link>
 <description>&lt;p&gt;Juz wowczas pada stwierdzenie, że Nixon padł w konfrontacji z Kennedym, w sumie przez telewizję. To kamera wykończyła Nixona &amp;#8211; także w tej konfrontacji. W radio by przezył. Natomiast widok jegho twarzy przegranego czlowieka to był gwóźdź do trumny. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O tym jak kończy sie walka z mediami, przekonał się zreszta choćby Kaczyński. Uważam, ze i tak by pzregrał w 2007r, ale nie byłaby to taka skala&amp;#8230;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Komentarz Platta też był świetny po tym podaniu ręki&amp;#8230;&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 04 Mar 2009 12:39:50 +0000</pubDate>
 <dc:creator>hgrisza</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 614512 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>@Griszeq</title>
 <link>http://tekstowisko.com/banan/58751.html#comment-614510</link>
 <description>&lt;p&gt;&amp;#8220;A może inaczej – nie widze w tym zasadniczo udziału Frosta.&amp;#8221; &amp;#8211; bo też i tego udziału moim zdaniem za bardzo nie było. Miał szczęście włączyć kamerę, kiedy w Nixonie coś pękło i tyle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;#8220;Dla mnie kluczowa jest ta chwila rozmowy z Kevinem Baconem&amp;#8221; &amp;#8211; to  też, choć jak dla mnie bardziej jednak ta ostatnia rozmowa. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I uśmiałem się przy scenie, gdy ten nawiedzony (grany przez Sama Rockwella) podaje Nixonowi rękę.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 04 Mar 2009 12:07:04 +0000</pubDate>
 <dc:creator>Banan</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 614510 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Bananie</title>
 <link>http://tekstowisko.com/banan/58751.html#comment-614508</link>
 <description>&lt;p&gt;Frank Langella zdecydowanie dominuje w filmie. Martin to jedynie drugie skrzypce. Ja osobiście, pomimo oglądania tego kawałka filmu parę razy, nie do końca rozumiem dlaczego Nixon nagle się przełamał. A może inaczej &amp;#8211; nie widze w tym zasadniczo udziału Frosta. To jakby świadomość tego, że nawet gniotąc Frosta (a każde ich spotkanie miało dotychczas taki przebieg) nie uwolni się od potrzeby katharsis. Na pierwszy rzut oka przegrywa z własną pychą (poczuciem bycia ponad prawem). Ale nawet mając szanse dojścia do siebie i przywrócenia kontroli, nie robi tego&amp;#8230; Dla mnie kluczowa jest ta chwila rozmowy z Kevinem Baconem, tuż przed wyjściem i przyznaniem się do tego, ze zawiódł... Siebie, Amerykanów, Państwo&amp;#8230; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sam film &amp;#8211; spokojnie do parokrotnego obejrzenia.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Wed, 04 Mar 2009 11:52:48 +0000</pubDate>
 <dc:creator>hgrisza</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 614508 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
