<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;Rachunek Sumienia 1&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;Rachunek Sumienia 1&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Grześ</title>
 <link>http://tekstowisko.com/stan21/58949.html#comment-617769</link>
 <description>&lt;p&gt;
&lt;div class=&quot;quote-msg&quot;&gt;
&lt;div class=&quot;quote-author&quot;&gt;&lt;em&gt;tecumseh&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;
&lt;p&gt;ciekawy bilans, ale o co chodzi z tym rozpieszczeniem?&lt;br /&gt;
Bo nie za bardzo rozumiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;pzdr&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;
&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Grześ to proste&amp;#8230;&lt;br /&gt;
Tu sprawy mają (przynajmniej miały się inaczej) Nigdy nie musiałem pracodawcy mówiąc brzydko lizać po dupie. Jeśli coś mi się nie podoba mówie wprost co i jak i szefostwo to docenia! Jeśli merytorycznie podejdziesz do sprawy to nikt ci nie powie żeby spadać jak się nie podoba. Wręcz przeciwnie. Powiedzą ci co, jak dlaczego. Ustosunkują się, pokarzą swój punkt widzenia. Tu pracownik jest podmiotem takim samym jak pracodawca.&lt;br /&gt;
Poza tym dużo rzeczy się należy i nikt tego nie kwestionuje. Np. w urzędzie pracy nikt nie patrzy na Ciebie jak na zło konieczne, kogos kto przychodzi po jałomużnę... &lt;br /&gt;
Nadgodziny, opieka zdrowotna, niskie podatki przykłady można mnożyć.&lt;br /&gt;
Boje się że jak wrócę trudno mi będzie położyć uszy po sobie i przytakiwać  puki łeb mi nie odpadnie.&lt;br /&gt;
Chcecie więcej? Zapraszam na &lt;a href=&quot;http://www.podgrusza.yoyo.pl&quot; title=&quot;www.podgrusza.yoyo.pl&quot;&gt;www.podgrusza.yoyo.pl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sun, 22 Mar 2009 13:38:08 +0000</pubDate>
 <dc:creator>Stan21</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 617769 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Hm, </title>
 <link>http://tekstowisko.com/stan21/58949.html#comment-617694</link>
 <description>&lt;p&gt;ciekawy bilans, ale o co chodzi z tym rozpieszczeniem?&lt;br /&gt;
Bo nie za bardzo rozumiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;pzdr&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sat, 21 Mar 2009 15:10:26 +0000</pubDate>
 <dc:creator>tecumseh</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 617694 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Ja, kiedy byłem dłużej na zachodzie</title>
 <link>http://tekstowisko.com/stan21/58949.html#comment-617414</link>
 <description>&lt;p&gt;to miałem wrażenie ocierania się.&lt;br /&gt;
I oludzi i o problemy.&lt;br /&gt;
Tak jakby za szybą wszystko sie działo.&lt;br /&gt;
Może dlatego, że wiedzialem, że &lt;i&gt;zaraz&lt;/i&gt; wracam?&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Thu, 19 Mar 2009 19:37:51 +0000</pubDate>
 <dc:creator>igla</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 617414 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Witam autora,</title>
 <link>http://tekstowisko.com/stan21/58949.html#comment-617315</link>
 <description>&lt;p&gt;wychodzi, że mamy do siebie jakieś 70 km w tej chwili. Przez Kilcullen i Naas. Zabawnie. I jak widzę kolega też na wschodzie wyspy. Ja większą część z lat spędzonych tutaj straszyłem na wschodzie. Ale miałem też znaczący epizod na północy, choć jeszcze w ramach &lt;span class=&quot;caps&quot;&gt;ROI&lt;/span&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedyś takoż się pokuszę o ocenienie zadów i waletów swego wyjazdu, ale chyba po tegoż wyjazdu zakończeniu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozdrawiam.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Thu, 19 Mar 2009 12:16:30 +0000</pubDate>
 <dc:creator>Plenczow</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 617315 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>--&gt;Autor</title>
 <link>http://tekstowisko.com/stan21/58949.html#comment-617271</link>
 <description>&lt;p&gt;Mam w Irlandii znajomych, wyjechali za chlebem, bo chcieli coś nowego itp. I &amp;#8211; z tego jak teraz kojarzę &amp;#8211; wszyscy opowiadają historię podobną do pańskiej. To znaczy podobne minusy (często dodają, że brak dobrego polskiego jedzenia, ale takiego prawdziwego:), na &amp;#8220;plusie&amp;#8221; mniej więcej też zbieżnie. Oczywiście z różnicami; nie wszystkim udało się tak dobrze przystosować, nie wszyscy mówią po ang., skala nowych znajomości bywa różna. Klimat Pana notki oddaje jednak rozmowy, które toczyłem.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Thu, 19 Mar 2009 07:50:37 +0000</pubDate>
 <dc:creator>referent</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 617271 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
