<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;DROGA DO W.&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;DROGA DO W.&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Panie Referencie, </title>
 <link>http://tekstowisko.com/referat/62053.html#comment-660801</link>
 <description>&lt;p&gt;To są bardzo dobre pytania. Z jednej strony Sergiusz nie dziwi się, że mu takie pomysły chodzą po głowie, ale z drugiej, jasne, to tylko odruch/impuls sentymentalny jakiś, prawdopodobnie. Bo może tego zegara historii wcale nie należy zawracać z jego biegu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak, miło Pana widzieć w tych progach skromnych.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Fri, 20 Jul 2012 16:34:16 +0000</pubDate>
 <dc:creator>sergiusz</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 660801 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>--&gt;Sergiusz</title>
 <link>http://tekstowisko.com/referat/62053.html#comment-660799</link>
 <description>&lt;p&gt;To jest bardzo ciekawa sprawa. Czy należy tak robić. To znaczy odkupić dom, odkupić ziemię, skoro wiadomo, że tego całego czasu na pewno nie da się odwrócić, a nawet tam w gruncie rzeczy mieszkać (przynajmniej na razie). Sprawa indywidualna. Ale fakt, że chodzą różne rzeczy po głowie. Trzeba się pilnować ;-)&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Thu, 19 Jul 2012 20:11:30 +0000</pubDate>
 <dc:creator>referat</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 660799 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Ładne</title>
 <link>http://tekstowisko.com/referat/62053.html#comment-660795</link>
 <description>&lt;p&gt;To ja też coś opowiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mały Sergiusz jeszcze dziecko jeździł z rodzicami na rodzinne zjazdy do Babci Anny prawie co roku, przez całą Polskę. To i tak blisko, bo inni przyjeżdżali z Anglii czy RFN-u. Okazje były różne, czasem wesela rodzinne, a czasem bez okazji, co w tych czasach wydaje się niezwykłe. Dom Babci (wliczając magiczną stodołę) pełen był opowieści z całego świata, biegających dzieci i zapachu pieczonych ciast (w ilościach hurtowych, żeby nadążyć za popytem). Po ponad stu ziemskich latach Babcia poszła do Nieba (zresztą zawsze była zapracowanym aniołem), a jej najstarsza córka, teraz ponad 80-letnia też babcia, sprzedała ten rodzinny dom na wsi (zdaniem Sergiusza już nie dziecko &amp;#8211; domek) i przeprowadziła się do miasta. Niby normalna kolej rzeczy, domek wcale nie jakiś uroczy sam w sobie, ale z jakiegoś powodu Sergiuszowi już nie dziecko chodzi po głowie, żeby ten domek odkupić, nawet jeśli biegu czasu nie da się odwrócić. Dziwna sprawa, choć zarazem prosta i zwyczajna.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Thu, 19 Jul 2012 10:37:00 +0000</pubDate>
 <dc:creator>sergiusz</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 660795 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
