<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://tekstowisko.com" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>TXT - Komentarze do notki &quot;W imieniu narodu... Za podłość i kolaborację (2).&quot;</title>
 <link>http://tekstowisko.com/</link>
 <description>Komentarze do notki &quot;W imieniu narodu... Za podłość i kolaborację (2).&quot;</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Referencie</title>
 <link>http://tekstowisko.com/wiktorsmol/62186.html#comment-661552</link>
 <description>&lt;p&gt;Bardzo jestem rad za Pana ciekawy i pouczający komentarz. &lt;br /&gt;
Wszystkiego dobrego na Nowy 2013 Rok. A na dzisiejszy wieczór i noc szampańskiego humoru życzę. &lt;br /&gt;
Wiktor&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 31 Dec 2012 12:52:09 +0000</pubDate>
 <dc:creator>WiktorSmol</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 661552 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>&gt;Autor</title>
 <link>http://tekstowisko.com/wiktorsmol/62186.html#comment-661548</link>
 <description>&lt;p&gt;Ostatnio zdarzyło mi się przemieszczać, więc zaopatrzyłem się w dworcowych kioskach w podróżną literaturę, i &amp;#8212; tak mi się teraz kojarzy &amp;#8212; podobną, i zarazem niepodobną do zaczepionego przez Pana tematu. Dworcowa była, owa literatura, bo zakupiona tamże. Wyjaśniam tę kwestię od razu, bo nie chcę obrażać, tym bardziej, że obrażanie literatury nie ma w tym wypadku sensu &amp;#8212; w paradę mi ona przecież nie weszła. Wracając do rzeczy, na wspomnianym dworcu zakupiłem wywiad z Wildsteinem (&amp;#8220;Niepokorny&amp;#8221;) i kryminał-thriller Sekielskiego (&amp;#8220;Sejf&amp;#8221;). Rzeczy zupełnie różne, poza tym, że szybko się je czyta, co w pociągu nie jest bez znaczenia. Polecam szczególnie Wildsteina; nabrałem do niego jeszcze większego szacunku, a przecież szanowałem go zawsze. Warto; jest uciecha, kiedy tak po prostu wykłada się na stół fakty i nazwiska z tej naszej krętej drogi do niepodległości. Związek między tymi książkami jednak pewien jest, choć &amp;#8212; przyznaję &amp;#8212; dosyć głęboko ukryty. Otóż kiedy Wildstein pisał powieść sensacyjną (&amp;#8220;np. &amp;#8220;Dolina nicości&amp;#8221;), to nasz światek uznał za stosowne zebrać się w sobie i wyszydzić autora, uznając, że nie tylko jest grafomanem, ale jak na grafomana wyjątkowo miernym literatem i marnym człowiekiem. I językowo nie siedziało, i akcja taka jakaś dziwna, sceny erotyczne bez smaku&amp;#8230;, no&amp;#8230; w ogóle jakoś bez sensu, ładu i składu. Nie wypomnieli mu tylko że Żyd. Kiedy zaś Sekielski napisał podobną powieść (podobną jak podobną, powiedzmy, że aspiruje do tego samego gatunku), to salon wydał werdykt, że mamy do czynienia &amp;#8220;z udanym debiutem&amp;#8221;, nowoczesnym politycznym thrillerem, a sam autor to &amp;#8220;urodzony pisarz&amp;#8221; i &amp;#8220;autor powieści&amp;#8221;. Tyle się trzeba narobić, a Pan Bóg i tak sam kule nosi, prawda, że nosi. I tym świątecznym przesłaniem życzę Panu wszystkiego dobrego, wytrwałości w pisaniu (poprzedni projekt podoba mi się na razie bardziej &amp;#8212; oceniając rzecz gustem prostym, naiwnym i nieszkolonym) i wszystkiego co Pan sobie życzy! &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;referent&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;[edit] Zapomniałem o najważniejszym. Po powrocie do domu musiałem odtruć się, bo czytanie w pociągu męczy potem jak zgaga, więc złapałem najnowszego dla mnie Austera (&amp;#8220;Sunset Park&amp;#8221;), którego to Austera &amp;#8220;Znak&amp;#8221; chyba będzie wydawał od początku, co jest jak najbardziej świetnym pomysłem, choć szkoda, bo ta reedycja jest lepiej zrobiona niż poprzednia z &amp;#8220;Noir Sur Blanc&amp;#8221;, ale nie można mieć przecież, prawda, wszystkiego; te same, podwójne tytuły na półce to już byłby snobizm, że tak to ujmę: nieakceptowalny w zwyczajowo przyjętych stosunkach w tak zwanej klasie średniej nowo ufundowanej &amp;#8212; sprawdzę jeszcze interpunkcję i już kończę to przydługie zdanie. W porządku. Sięgnąłem więc po Austera i to jest dla mnie namacalny dowód, że wcale nie trzeba pisać. Żal, kurwa (pardą), żal jak cholera, ale nie zrobi się tego choćby tak dobrze jak Auster. A ich jest więcej, są nawet zmyślniejsi fachowcy niż Auster. Wniosek z tego płynie dla mnie taki, że trzeba być jak najlepszym referentem (albo kimś tam), jeśli nigdy nie będzie się Austerem. Trudno. No i czołem, że czołem!&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Mon, 31 Dec 2012 10:47:54 +0000</pubDate>
 <dc:creator>referat</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 661548 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
<item>
 <title>Szanowny Autorze</title>
 <link>http://tekstowisko.com/wiktorsmol/62186.html#comment-661525</link>
 <description>&lt;p&gt;To już było! &amp;#8211; nie zauważył Autor?&lt;br /&gt;
Były obrady połączonych izb, były teczki, wezwania i niby &amp;#8220;przewroty&amp;#8221;.&lt;br /&gt;
Pan Maciejowski nazwał to marzycielstwem. Ja, nazwę (tylko!) myśleniem życzeniowym.&lt;br /&gt;
Był też taki, który nie owijał w bawełnę, który powtarzanie tych samych czynności z nadzieją na inne rezultaty nazywał obłędem czy szaleństwem. Albert E. mu było.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No, ale co ja tam mogę wiedzieć? Jestem tylko &amp;#8220;nieszczęśliwą kobietą&amp;#8221;, która nie ma zdolności obserwacji &amp;#8220;otaczającego świata&amp;#8221;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No, to proszę dalej śnić swoje sny o potędze, zmianie&amp;#8230; o czymkolwiek. To dość &lt;i&gt;bajeczne&lt;/i&gt;. A niektórzy bajki lubią. Dla samej ich bajkowości.&lt;/p&gt;
</description>
 <pubDate>Sun, 30 Dec 2012 12:16:38 +0000</pubDate>
 <dc:creator>goofina</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">comment 661525 at http://tekstowisko.com</guid>
</item>
</channel>
</rss>
